02 Rapier, który mógł pokazać prawdę.

 Rapier, który mógł pokazać prawdę. Sąd zadecydował o zniszczeniu ważnego dowodu.


Drugi rozdział historii Twardowskiego Waldemara Mariana poświęcimy być może najważniejszemu z dowodów. Mógł on obalić tezy oskarżenia. 


W tej historii jest jeden przedmiot, który mógł ostatecznie rozstrzygnąć spór o to, co wydarzyło się 12 czerwca 2007 roku w mieszkaniu na warszawskiej Woli. To dekoracyjny rapier z miękkiej stali. Twardowski wówczas pokazywał swemu gościowi elementy wielkiego drzewa genealogicznego rozłożonego na podłodze. 


Ten rapier nie miał siły bojowej. Oczywiście mógł zrobić krzywdę. Był jednak z takiego materiału, który stykając się z przeszkodą, ulega uszkodzeniu. Pojawiają się na nim zarysowania, może szczerby, może inne deformacje. 


Może nawet mógłby się złamać w zetknięciu z dwiema kamizelkami - taktyczną i kuloodporną. A takąż miał na sobie policjant, rzekomo zaatakowany rapierem. Ta biała broń miała więc siłę dowodową większą, niż mogłoby się wydawać.


Rapier, który nie nadawał się do walki


Twardowski ma kolekcję broni białej. Wśród niej są również egzemplarze wykonane z twardej stali – takie, które faktycznie mogłyby służyć do pojedynku. 


Ale rapier, który tego dnia znajdował się w mieszkaniu na Woli, był zupełnie inny. Wykonany z miękkiej, podatnej na odkształcenia stali, przeznaczony do celów dekoracyjnych. Taki rapier nie przetrwałby żadnego faktycznego starcia. 


Każde uderzenie zostawiłoby ślady. Widoczne od razu. To właśnie ten rapier miał być – jak twierdzi policjant Ł. K. – narzędziem ataku. Twardowski przekonuje, że to linia obrony policjanta. Dlaczego - zdaniem Twardowskiego - prawda była inna? Na ten temat za chwilę.


To miała być zwykła wizyta 


Twardowski miał tego dnia gościa. Na podłodze leżała rozłożony ogromny zwój papieru. A na nim drzewo genealogiczne gospodarza. Rapier służył jako wskaźnik. 


Twardowski pokazywał nim kolejne gałęzie rodziny, kolejne nazwiska, kolejne historie. To było treścią tej rozmowy. I rapier w tej rozmowie pełnił rolę pomocniczą. Był rekwizytem. Nie bronią.


Dziwne odgłosy za ścianą


Nagle Twardowski usłyszał jakieś dziwne odgłosy. Dochodziły zza drzwi wejściowych do mieszkania. Otworzył je i wtedy wraz z gwałtownie pchniętymi drzwiami wpadł do mieszkania policjant. Inni funkcjonariusze byli w pewnej odległości za nim. Po pewnej chwili wbiegli do mieszkania. Wcześniej wrzucono tam granaty hukowe. Oddano też strzały z karabinków szturmowych.


Strzał z przyłożenia


Pierwszy policjant trzymał w dłoni odbezpieczony karabinek szturmowy. Być może sam był zaskoczony tym, co się stało i nie zdążył w porę zareagować. Wpadł do przedpokoju mieszkania i zatrzymał się na Twardowskim. Lufa broni dotknęła uda Twardowskiego. Wtedy właśnie padł strzał.


Biegły potwierdził: brak śladów użycia


Potem policjant twierdził, że musiał się bronić. Twardowski miał go bowiem próbować przebić rapierem, który zatrzymały kamizelka taktyczna i kuloodporna. Ale gdzie ubrania? Gdzie koszulka, którą rapier rzekomo przebił? Policjant miał mieć koszulkę pod kamizelką taktyczną - kuloodporna była pod koszulką.


No i co zrobić z zeznaniami innych policjantów? Nie potwierdzili wersji rzekomo zaatakowanego rapierem.


Biegły z zakresu mechanoskopii miał jednoznacznie stwierdzić: klinga rapiera z miękkiej stali nie nosi śladów kontaktu z twardym przedmiotem, takim jak broń, kamizelka czy inne wyposażenie funkcjonariusza. Cóż z tego, skoro sąd nie wziął tej opinii pod uwagę?


Gdyby policjant Ł. K. miał rację – te ślady MUSIAŁYBY tam być. Nie było ich. Dlatego ten rapier jest kluczowym dowodem.


To nie jest przedmiot abstrakcyjny, „symboliczny”, sporny. To jest fizyczny dowód, który mógł potwierdzić lub obalić wersję jednej z dwóch stron. A brak śladów na rapierze oznacza, że wersja funkcjonariusza nie znajduje potwierdzenia w materii.


Ten rapier to klucz do poznania prawdy. Sąd skazał Twardowskiego a po wydaniu wyroku postanowił o zniszczeniu rapiera. Decyzja o przeznaczeniu go do utylizacji (zamiast dalszego przechowania tego dowodu) budzi fundamentalne pytania.


Komentarze