01 Postrzelony we własnym mieszkaniu.

 Postrzelony we własnym mieszkaniu. Waldemar Twardowski opowiada, co wydarzyło się na Woli.


To miało być krótkie, towarzyskie spotkanie. Zamiast rozmowy przy tablicy genealogicznej – raptowny najazd funkcjonariuszy po cywilu, huk granatów i strzał z przyłożenia. Waldemar Twardowski twierdzi, że 12 czerwca 2007 r. został postrzelony w swoim mieszkaniu na warszawskiej Woli. W tym tekście przedstawiamy jego relację.


Czerwiec 2007, Wola – zwykłe spotkanie, niezwykły finał


Twardowski mówi, że po południu czekał na znajomego S. Kruka przed blokiem przy ul. Szlenkierów. Gdy weszli do mieszkania, usłyszał metaliczny hałas na korytarzu. Otworzył drzwi „w dobrej wierze”. Wtedy – jak relacjonuje – do środka wpadli mężczyźni po cywilu. Jeden miał przycisnąć go do ściany i oddać strzał z przyłożenia w lewą nogę. Inni – według jego słów – użyli granatów hukowych i paralizatorów.


„Nie krzyczeli: policja” – wersja Twardowskiego


Twardowski podkreśla, że nie usłyszał żadnego okrzyku „policja”, a napastnicy działali gwałtownie. Twierdzi też, że to właśnie w jego przedpokoju padły kolejne strzały – w wieszak za drzwiami. Następnie właściciel mieszkania został obezwładniony, rozebrany do bielizny i wyniesiony do karetki.


Karetka, areszt, ciężkie zarzuty


W szpitalu na Kasprzaka prosił o pobranie krwi (by wykluczyć obecność niedozwolonych substancji), ale miał usłyszeć, że „jest w dyspozycji policji”. Twardowski zaznacza, że tamtego dnia działano w ramach poważnego śledztwa. Szczegóły sprawy, która doprowadziła funkcjonariuszy pod jego adres – przedstawimy w osobnym artykule z odrębną dokumentacją.


Zgubione dowody? Kontrowersje, które dziś podnosi Twardowski


W aktach zabrakło kluczowych protokołów użycia broni, a część fizycznych śladów (m.in. odzież funkcjonariusza, kule z wieszaka, koszula Twardowskiego z osadami prochu) miała nie zostać zabezpieczona lub „zniknąć”. Biegły nie stwierdził śladów użycia repliki rapiera, którą – jak twierdzi policjant Ł.K. – miał uszkodzić elementy umundurowania. Sąd w późniejszym procesie przyjął jednak wersję niekorzystną dla Twardowskiego, a on sam został skazany w dwóch wątkach – co skutkowało latami odsiadki.


Życie „po” – zdrowie, gospodarstwo, matka pod opieką


Konsekwencje – jak mówi – były długofalowe: 11 miesięcy aresztu tymczasowego, później długa kara pozbawienia wolności, upadek gospodarstwa sadowniczego i problemy zdrowotne. Sam poważnie chory dziś opiekuje się schorowaną mamą i walczy o wznowienie postępowania. Twierdzi, że zabezpieczony w sprawie rapier przeznaczono do utylizacji – i zapowiada kroki prawne, by temu zapobiec.


Co dalej w naszej serii


To rozdział pierwszy naszej opowieści o sprawie Waldemara Twardowskiego – opis zdarzeń według jego relacji. W kolejnych częściach przedstawimy tło śledztwa, dokumenty z akt, wątki procesowe, stanowiska stron oraz pytania, które skierujemy do właściwych instytucji.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

03 Dlaczego przyszli po Waldemara Twardowskiego?

02 Rapier, który mógł pokazać prawdę.