06 Cena, którą płaci do dziś.

Cena, którą płaci do dziś. Zdrowie, życie rodzinne i walka Waldemara Twardowskiego o wznowienie postępowania.


Wyrok i konsekwencje zdarzeń z czerwca 2007 roku nie skończyły się wraz z opuszczeniem więzienia. Tym bardziej, że nie nastąpił koniec zasądzonej kary. Twardowski wyszedł na wolność ze względu na stan zdrowia.


Podkreśla, że skutki tamtej historii są obecne w jego codzienności do dziś - nie tylko ze względu na możliwe cofnięcie przerwy w odbywaniu kary. Inne skutki dotyczą zdrowia, życia rodzinnego, sytuacji zawodowej i nieustannej walki o formalne wznowienie sprawy.


Zdrowie po postrzeleniu i latach izolacji


Rana postrzałowa i późniejszy pobyt w areszcie a następnie więzieniu, doprowadziły do trwałych problemów zdrowotnych.Od tamtego czasu sprawność fizyczna Twardowskiego znacznie się pogorszyła. Z jednej strony skutki postrzelenia w nogę, z drugiej — długotrwały stres i załamanie psychiczne związane z warunkami, w jakich spędził kolejne lata. To wszystko — jak twierdzi — wpływa na jego codzienne funkcjonowanie także dziś.


A pamiętajmy, że jest on sadownikiem. Ciężko pracuje od świtu aż do zmroku. Ma to dodatkowy wpływ na jego zdrowie. Ktoś powie - zmień fach człowieku. Ale w pewnym wieku nie jest to łatwe. Szczególnie, gdy kocha się to, co się robi.


Gospodarstwo, które przestało istnieć


Przed zdarzeniem na Woli Twardowski prowadził gospodarstwo sadownicze. Znajduje się ono kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. To było nie tylko jego miejsce pracy, źródło utrzymania, element życia. To był jego raj. Tam czuje się najlepiej. 


Gdy trafił do więzienia, gospodarstwo zaczęło podupadać. Gdy odzyskał wolność - powrócił do przysłowiowych gruzów. Odbudowa gospodarstwa trwa do dziś. To kolejny wymierny wymiar strat wynikających z tamtych wydarzeń.


Opieka nad chorą matką


Dziś Twardowski jest jedyną osobą, która na co dzień zajmuje się swoją mamą, wymagającą stałej opieki. Kiedyś mówiło się - jedyny żywiciel rodziny.


Obecna sytuacja — ograniczona sprawność i lata wyjęte z życia — w połączeniu z obowiązkiem opieki nad chorą, wymagającą stałej rehabilitacji mamą sprawiają, że jego głównym zadaniem jest przetrwanie. Utrzymanie się na powierzchni. Za wszelką ceną i mimo przeciwności losu. 


To nie jest życie, które mógł sobie planować przed rokiem 2007. To życie i los “zaprogramowane” przez to, co stało się wtedy.


Walka o wznowienie postępowania


W obecnych realiach celem Twardowskiego nie jest już walka o rozliczenie poszczególnych funkcjonariuszy, lecz walka o formalne wznowienie postępowania. Policjant, który do niego strzelił, nie będzie osądzony.


Twardowski chciałby jednak, aby sprawa została ponownie oceniona przez sąd w sposób pełny — z uwzględnieniem dowodów, które wtedy pominięto. Ba, niektórych nawet nie zebrano. Dopiero takie postępowanie - zdaniem naszego sadownika - mogłoby doprowadzić do rzetelnej oceny tego, co wydarzyło się 12 czerwca 2007 roku. Jednym z kluczowych dowodów jest replika rapiera (więcej o roli rapiera przeczytasz w artykule “Rapier, który mógł pokazać prawdę”).


Zapowiedź kolejnego tekstu


W następnym rozdziale przygotujemy podsumowanie dotychczasowych ustaleń i pytania, które skierujemy do policji, prokuratury i właściwych jednostek. Będzie to ważny ruch — próba weryfikacji działań czynionych w imieniu państwa.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

01 Postrzelony we własnym mieszkaniu.

03 Dlaczego przyszli po Waldemara Twardowskiego?

02 Rapier, który mógł pokazać prawdę.